Wyobraź sobie taki wieczór: siadasz, żeby wypełnić ankietę medyczną do polisy na życie w UK. Przewijasz pytania po angielsku i trafiasz na coś w stylu „have you ever suffered from, been diagnosed with, or received treatment for…”. Zatrzymujesz się na chwilę, bo pięć lat temu, jeszcze w Polsce, byłeś albo byłaś u specjalisty z czymś, co już dawno minęło. Kursor miga nad polem odpowiedzi. Czy to się liczy, bo było w innym kraju, czy liczy się tylko to, co wie Twój lekarz rodzinny w UK?

To pytanie wraca w rozmowach z Polakami w UK. Gdy ktoś prosi mnie o przegląd polisy w ramach protokołu „Bądź Pewny Swojej Polisy”, sprawdzam między innymi, gdzie była Twoja historia leczenia, zanim przyjechałeś albo przyjechałaś do UK, i co z niej trafiło do wniosku.

Czy pytania o zdrowie w brytyjskiej polisie dotyczą też leczenia w Polsce?

Liczy się dokładne brzmienie pytania w ankiecie, nie kraj, w którym się leczyłeś albo leczyłaś. Formularze medyczne często pytają o samo zdarzenie: diagnozę, konsultację, leczenie albo operację w konkretnym okresie, a nie o to, gdzie to się wydarzyło. Dokładne brzmienie zależy jednak od konkretnego formularza, więc dobrze to sprawdzić przy wypełnianiu wniosku.

Prawo, które reguluje ten obowiązek w UK, nie robi żadnego wyjątku dla leczenia poza granicami kraju. Jeśli pytanie obejmuje dany typ zdarzenia zdrowotnego, dotyczy go niezależnie od tego, czy miało miejsce w Londynie, czy w Krakowie. To, jak leczyć się w Polsce, mając już ubezpieczenie zdrowotne z UK, na przykład przez kartę GHIC albo EHIC, to inny temat, o którym pisałem osobno. Tutaj mówimy o czymś wcześniejszym: o tym, co deklarujesz na etapie zawierania polisy.

Co to jest non-disclosure i dlaczego ma znaczenie przy wypłacie?

Non-disclosure to sytuacja, w której nie podałeś albo nie podałaś ubezpieczycielowi informacji, o którą pytał formularz, a prawo określa takie sytuacje jako misrepresentation, czyli błędne lub niepełne oświadczenie.

Od 6 kwietnia 2013 roku reguluje to ustawa Consumer Insurance (Disclosure and Representations) Act 2012 (CIDRA 2012, sekcja 2). Jeśli Twoja polisa jest starsza, warto zapytać ubezpieczyciela, jakie zasady jej dotyczą. Wcześniej obowiązywała zasada, że to Ty musisz samodzielnie zgłosić wszystkie istotne fakty. CIDRA zastąpiła to obowiązkiem starannego odpowiadania na zadane pytania, po angielsku: „reasonable care not to make a misrepresentation”. Dziś liczy się więc to, o co ubezpieczyciel faktycznie zapytał, nie wszystko, co teoretycznie mogłoby mieć znaczenie. Te same zasady dotyczą polis konsumenckich kupowanych prywatnie: polisy na życie, critical illness cover i income protection. Pisałem też o tym, jak czytać definicje w critical illness cover, bo pytania zdrowotne wracają tam w podobnej formie.

Jest w tym jedna rzecz, o której rzadko się mówi: ocena, czy dochowałeś albo dochowałaś należytej staranności, bierze pod uwagę również to, jak jasne i precyzyjne było pytanie zadane przez ubezpieczyciela (CIDRA 2012, sekcja 3). To nie jest wyłącznie Twoja odpowiedzialność, choć oczywiście nie zwalnia Cię to z obowiązku odpowiadania zgodnie z prawdą.

Skąd ubezpieczyciel wie o Twoim zdrowiu: GP w UK a dokumentacja z Polski

Przy zawieraniu polisy ubezpieczyciel opiera się głównie na Twoich odpowiedziach w ankiecie, a czasem prosi też o raport od GP. Dlatego to, co wpiszesz w ankiecie, ma takie znaczenie. Przy zgłoszeniu roszczenia (claim) ubezpieczyciel może poprosić o dokumentację medyczną dotyczącą okresu i schorzeń istotnych dla sprawy, także z zagranicy.

To nie jest powód, żeby cokolwiek zataić, licząc na to, że akurat tego nikt nie sprawdzi. Odpowiadasz zgodnie z prawdą i dosłownym brzmieniem pytania, niezależnie od tego, co akurat wie o Tobie GP w UK. Z podobnym napięciem między Polską i UK spotykasz się przy myśleniu o powrocie do kraju: pisałem o tym więcej w tekście co się stanie z moją polisą na życie w UK, jeśli wrócę na stałe do Polski.

Co się dzieje, jeśli coś zostało pominięte?

Najpierw ocenia się, czy odpowiadając, dochowałeś albo dochowałaś rozsądnej staranności i czy prawdziwa informacja w ogóle zmieniłaby decyzję ubezpieczyciela. Jeśli staranności dochowałeś albo dochowałaś, albo jeśli prawdziwa informacja nie zmieniłaby decyzji, środki opisane niżej co do zasady nie mają zastosowania. Dopiero gdy staranności zabrakło, a informacja miała znaczenie, liczy się podział na pominięcie niedbałe (careless) albo umyślne lub lekkomyślne (deliberate lub reckless), bo brytyjskie prawo przewiduje różne skutki dla każdej z tych sytuacji. Ostateczna decyzja zależy jednak od warunków polisy i oceny ubezpieczyciela.

Careless oznacza, że nie dochowałeś albo nie dochowałaś należytej staranności, ale pominięcie nie było ani umyślne, ani lekkomyślne. Deliberate lub reckless oznacza, że wiedziałeś albo było Ci obojętne, czy oświadczenie jest nieprawdziwe, i wiedziałeś albo było Ci obojętne, czy ta informacja ma znaczenie dla ubezpieczyciela. Skutki w każdym z tych przypadków są inne, a reguluje je Schedule 1 tej samej ustawy.

Rodzaj pominięcia w ankiecieCo może zrobić ubezpieczyciel (CIDRA 2012, Schedule 1)
Careless: ubezpieczyciel wcale nie zawarłby umowy, znając faktyMoże unieważnić polisę i odmówić roszczenia, ale musi zwrócić zapłacone składki.
Careless: ubezpieczyciel zawarłby umowę na innych warunkachPolisa jest traktowana tak, jakby miała te inne warunki, jeśli ubezpieczyciel tego zażąda, na przykład z wyłączeniem danego schorzenia.
Careless: ubezpieczyciel pobrałby wyższą składkęWypłata świadczenia może zostać proporcjonalnie zmniejszona, według relacji między składką faktycznie zapłaconą a tą, którą ubezpieczyciel pobrałby, znając fakty.
Deliberate lub recklessUbezpieczyciel może unieważnić polisę od początku i odmówić wszystkich roszczeń; nie musi zwracać składek, chyba że ich zatrzymanie byłoby nieuczciwe wobec konsumenta.

Żadna z tych ścieżek nie jest automatyczna. To, co faktycznie się stanie w konkretnej sprawie, zależy od warunków polisy i oceny ubezpieczyciela, nie od samej kategorii w tabeli. Pełny tekst tych zasad znajdziesz w Schedule 1 do CIDRA 2012.

Jak przygotować swoją historię leczenia z Polski przed wypełnieniem ankiety?

Najprościej zacząć od zebrania własnej historii leczenia, zanim dotkniesz pierwszego pytania w formularzu, żeby odpowiadać z dokumentami pod ręką, a nie z pamięci.

  1. Sprawdź zakładkę „Historia leczenia” w internetowym koncie pacjenta, czyli IKP (mojeIKP) na pacjent.gov.pl (dostęp: 2026-10-01). Często znajdziesz tam wizyty, diagnozy i recepty z polskiego systemu.
  2. Jeśli leczyłeś się albo leczyłaś prywatnie, poproś placówkę o kopię dokumentacji albo kartę informacyjną. Prywatne wizyty mogą nie być widoczne w IKP.
  3. Zbierz karty wypisowe ze szpitala, jeśli kiedykolwiek byłeś albo byłaś hospitalizowany/a.
  4. Zapisz daty, nazwy schorzeń i leków, które przyjmowałeś albo przyjmowałaś. Dokładność pomaga odpowiedzieć precyzyjnie, nie tylko „coś tam było, ale nie pamiętam kiedy”.
  5. Czytaj każde pytanie w ankiecie dosłownie, słowo po słowie, a nie tak, jak Ci się wydaje, że brzmi. Jeśli masz wątpliwość, czy coś się liczy, nie zgaduj: zapytaj ubezpieczyciela albo osobę, która pomaga Ci przy wniosku, zanim wyślesz odpowiedzi.

Masz już polisę i nie pamiętasz, co wpisałeś: co możesz zrobić?

Możesz spokojnie poprosić ubezpieczyciela o kopię swojego wniosku razem z odpowiedziami z ankiety medycznej i przeczytać je, najlepiej z kimś, kto pomoże to zrozumieć po polsku.

To jest pierwszy krok, zanim zaczniesz się czymkolwiek martwić: sprawdzenie, co faktycznie napisano, a nie zgadywanie z pamięci po latach. Jeśli nie masz nawet samych dokumentów polisy, zacznij jeszcze wcześniej, od tekstu o tym, jak odnaleźć dokumenty swojej polisy w UK.

A jeśli po przeczytaniu zauważysz, że czegoś w ankiecie nie uwzględniłeś albo nie uwzględniłaś, możesz zwrócić się bezpośrednio do ubezpieczyciela. To, jak ubezpieczyciel potraktuje taką informację, zależy od warunków polisy i jego oceny, według zasad opisanych wyżej. Jeśli wolisz najpierw spokojnie to zrozumieć po polsku, możemy przejść przez to razem.

Takie pytania mogą być częścią przeglądu w ramach protokołu „Bądź Pewny Swojej Polisy”. Nie po to, żeby coś sprzedać na siłę, tylko żeby wiedzieć, na czym stoisz.

Osoba z pierwszego akapitu tego tekstu nie robi niczego złego, zastanawiając się nad tym pytaniem. Robi dokładnie to, co trzeba: zatrzymuje się, zanim kliknie dalej. Lepiej sprawdzić to w spokojny wtorek, z dokumentami pod ręką, niż wracać do tego latami później.